Tak mi w duszy gra – wywiad z Olgą

Olga o swoich pasjach i ulubionych miejscach w Krakowie opowiada w rozmowie z Pauliną Bartkowiak.

PB: Czy od najmłodszych lat marzyła Pani aby być aktorką i piosenkarką?

OSz: Od najmłodszych lat marzyłam o tym, żeby być baletnicą. I bardzo chciałam tańczyć w Teatrze Narodowym. Rodzice posłali mnie nawet na lekcje baletu. A ponieważ w moim domu muzyka była cały czas obecna (tato prowadził przez 35 lat zespół gospel), więc ja również skończyłam szkołę muzyczną w klasie skrzypiec. Z tym, że nadal chciałam tańczyć. A potem tak się złożyło, że połączyłam i taniec i śpiew, do tego jeszcze aktorstwo i zostałam tym kim jestem.

PB: A co dla Pani jest ważniejsze: śpiewanie czy aktorstwo?

OSz: Śpiewanie! Zdecydowanie śpiew to coś organicznego, takiego mojego. Ale kocham swój zawód bycia aktorką i cieszę się, że akurat teraz dużo jest w Polsce teatrów musicalowych, takich jak np. Teatr Variété w Krakowie, gdzie mogę połączyć aktorstwo ze śpiewaniem.

PB: Kilka lat temu wydała Pani solową płytę „Nówka”. Kiedy możemy się spodziewać nowej płyty?

OSz: Teraz, jesienią, będzie moja druga płyta, autorska. Ale oprócz tego, również jesienią, wydaję płytę razem z Maćkiem Miecznikowskim. Wezmę też udział w takich ciekawych projektach, w których będę jednym głosem z wielu, ale jeszcze nie mogę zdradzić co to będzie

PB: A jaka to będzie muzyka?

OSz: Moja płyta jest bardzo soul – popowa, na pewno nie będę odbiegała od tego, co najbardziej mi w duszy gra. Natomiast z Maćkiem piszemy taką bardzo osobistą i akustyczną muzykę.

PB: Jest Pani bardzo utalentowana muzycznie. W ubiegłym roku, we Wrocławiu, wystąpiła Pani w duecie z Andrea Bociellim. Jakie emocje temu towarzyszyły?

OSz: To było jedno z najważniejszych wydarzeń mojego życia. Maestro Andrea Bocelli wybrał mnie spośród wszystkich polskich wokalistów, więc było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Kiedy otrzymałam informację z Telewizji Polskiej, że właśnie ja zaśpiewam w duecie z wielkim, włoskim tenorem, byłam bardzo podekscytowana. Miałam mało czasu na przygotowania, ponieważ występowałam w piątek, a dowiedziałam się o tym w niedzielę poprzedzającą. Ale może właśnie dlatego, że było tak mało czasu, nie zżarła mnie trema i wszystko pięknie się udało.

PB: Od dwóch lat możemy Panią oglądać w serialu „M jak miłość”. Lubi Pani swoją rolę?

OSz: Bardzo lubię, mimo tego, że Marzenka – kiedy zaczynałam grać, była całkiem inna niż ja. Obecnie w scenariuszu postać ta bardzo się zmienia – razem ze mną. I teraz Marzenka jest bliżej Olgi, a Olga bliżej Marzenki.

PB: 8 marca koncertowała Pani w Teatrze Variété z Maciejem Miecznikowskim. W połowie kwietnia Variété Film Show, a za kilka dni: Rewia Variété. Czy te występy w krakowskim teatrze muzycznym to stały związek z tym miejscem?

OSz: Na razie jest to takie miejsce, gdzie dość często pracuję. Mój zawód polega na tym, że tam gdzie jest praca, tam się jedzie. Póki co moim drugim domem stał się Kraków. Natomiast jeśli np. następny projekt będzie w teatrze w Gdyni, to pojadę do Gdyni.

PB: A jak czuje się Pani w Krakowie?

OSz: Bardzo dobrze!!! Bardzo lubię Kraków. Przypomina mi moje rodzinne miasto, czyli Wrocław. I prawdopodobnie dlatego dobrze się tutaj czuję!

PB: A ma Pani jakieś swoje ulubione miejsca w naszym mieście?

OSz: Bardzo lubię Kazimierz i wszystkie knajpki, które tam się znajdują. Lubię ulicę Józefa, gdzie chodzę do wszystkich sklepów z rękodziełami albo w takie miejsca, gdzie sprzedają antyki. Mogę Ci zdradzić, że moim hobby jest renowacja starych mebli i kiedy mam wolny czas, to szperam po różnych pchlich targach i kupuję ciekawe rzeczy, które mogę odnawiać, w tym stare meble.

PB: Dużo Pani pracuje, podróżuje w różne miejsca. A gdzie czuje się Pani najlepiej?

OSz: Najlepiej czuję się w swoim rodzinnym domu, gdzie mogę zajmować się tylko swoimi sprawami, czyli tak jak wspominałam – np. renowacją mebli. Od niedawna moją pasją jest też pielenie ogródka. Lubię oczywiście zajmować się moim synem, lubię być z nim na placu zabaw. Kiedy on szaleje, ja nie muszę nic robić i tylko obserwuję; jest to wówczas dla mnie bardzo oczyszczające.

PB: No właśnie: ma Pani małego synka. Jak udaje się Pani łączyć rolę mamy z tak intensywnym życiem zawodowym?

OSz: Dzięki całej rodzinie, która mnie wspiera i dzięki wytrwałości mojego syna, który w większości spędza ze mną czas w różnych teatrach. Jest na tyle mały, że możemy go zabrać z przedszkola, pewnie jak pójdzie do szkoły, będzie trudniej. Natomiast teraz jeździ ze mną na wszystkie występy i bardzo mnie wspiera, mimo, że ma dopiero 3,5 roku.

PB: Bardzo dziękuję za rozmowę.


Paulina Bartkowiak, Szkoła Podstawowa nr 38 w Krakowie, klasa VI c.
Wywiad przeprowadzono 20 kwietnia 2016 roku w Teatrze Variété w Krakowie.

Dodaj komentarz